CYTAT
Czy nieudana próba samobójcza może być przepustką do wolności?
Morda Jana Szymaniaka nie schodziła z czołówek przez ostatnie dni. Gwałciciel i podwójny zabójca bardzo umiejętnie uciekał przed policją. Gdy w końcu go osaczono, strzelił sobie w głowę. Przeżył, choć niemal pewne jest, że gdy większość z was przeczyta ten tekst, Janek będzie siedział w poczekalni do raju. Ale to w sumie bez znaczenia.
Puśćmy wodze fantazji i wyobraźmy sobie wcale nie tak nieprawdopodobną sytuację...
I przenieśmy się do
ROKU 2015.
News dnia: Gwałciciel i dwukrotny morderca wybudził się ze śpiączki!
Jan Szymaniak po nieudanej próbie samobójczej w lutym 2009 r. zapadł w śpiączkę, w której przebywał przez 6 kolejnych lat.
Po przebudzeniu okazało się, że uszkodzenia mózgu były tak znaczące, że kompletnie stracił pamięć. Liczne badania potwierdzają, że pacjent nie udaje.
Nie wie kim jest, jak żył, nie poznaje znajomych i co najważniejsze - nawet w najgorszych snach nie wyobraża sobie, że przed laty był parszywym mordercą.
Biegli powołani przez prokuraturę jednoznacznie stwierdzają, że trzeba poczekać ze wznowieniem śledztwa do czasu uzyskania pełnej sprawności przez podejrzanego.
Mijają dni i tygodnie. Jan Szymaniak wciąż przebywa w szpitalu. Lekarze twierdzą, że całe dnie czyta książki, sporo czasu spędza na modlitwie, dużo rozmawia z innymi chorymi, jest dla nich wsparciem.
Jest innym człowiekiem. Już nie ma w nim zła.
Ale prokuratura w końcu wznawia śledztwo i stawia mu zarzut podwójnego morderstwa. W dodatku uprawomocnia się wyrok za gwałt i musi natychmiast trafić do więzienia.
I teraz pytanie - czy należy ukarać człowieka za zbrodnię, której on nie pamięta?
Kolejne pytanie - jakiej resocjalizacji miałby zostać poddany w więzieniu?
I kolejne - czy w ogóle byłaby mowa o resocjalizacji, gdyby dostał dożywocie, a taki wyrok zapewne by zapadł?
Jako ciekawostkę przytoczę casus Macieja Zientarskiego. Wciąż nie wiemy, czy to on przyczynił się do śmierci swojego kolegi. Ze względu na kłopoty z pamięcią, prokuratura nie może wznowić śledztwa i Maciej w spokoju wraca do zdrowia.
Czy pozwolilibyście na to samo Janowi Szymaniakowi?
Dwa różne przypadki, choć pytanie to samo: czy niepamięć może być rozgrzeszeniem?
PS. Aby wczuć się w jego sytuację, wyobraźcie sobie, że za parę minut zapuka do was policja. Dowiecie się, że w przeszłości popełniliście okrutną zbrodnię i resztę życia spędzicie w więzieniu.
Dla Jana Szymaniaka byłaby to tak samo abstrakcyjna sytuacja.
źródło: www.kominek.blox.plCo Wy na to? Ja czytam Kominka od dawna, jest jedynym blogiem jakiego regularnie czytam, często ma niesamowite, trzymającej styl i poziom notki.
Myślę, że warto przedyskutować ten wątek, bo jest dość ciekawy i kontrowersyjny. Osobiście musiałem się chwilę zastanowić przed podjęciem decyzji. Ale jaką podjąłem to okaże się w dyskusji, bo nie chcę sugerować wyników sondy.
To tak jakby dostał drugą szansę, decyzja bardzo trudna, myślę że mógłby trafić do więzienia na 3-5 lat byłaby to symboliczna kara do popełnionego wcześniej czynu, ale jednak on ją popełnił i on musi ponieść kare
No właśnie decyzja bardzo trudna... To tak jakbyś się urodził i po kilku latach życia dostał wyrok za zbrodnię z wcześniejszego wcielenia...
TheKitty
25.02.2009, 16:45
Oczywiscie, ze powinien byc uniewinniony. To tak jakby dzisiaj ktos do Was zapukal i kazal isc do wiezienia za to, ze niby os kiedys zrobiliscie, ale nie pamietacie tego. Zaufalibyscie im? No wlasnie to bez sensyu by bylo...
Ale z drugiej strony to by moglo do naduzyc prowadzic... Zabijasz kilka osob, angazujesz wypadek, walisz kita, ze nic nie pamietasz sprzed wypadku i jest Ci wybaczone? To by bylo zbyt proste...
trzeba zazwyczaj zanik pamięci znacząco wpływa na zachowanie, lecz z powodu tego że to rzadki przypadek ogólna wiedza nie obejmuje jednej sprawy. pamięć jest słowem klucz całej wręcz sprawy. także powodów działania. pamięć to zapis przeżyć człowieka, a przeżycia wpływają na zachowanie, jeśli usłyszał o molestowaniu, zapamiętał to na długi czas, pamiętał i w końcu sam spróbował, doszło do gwałtu i tak dalej i tak dalej. chodzi o to że pamięć wpływa na nasze zachowanie. co by było gdyby odzyskał pamięć? czy byłaby czymś obcym? czy byłby nowym człowiekiem z dodatkowym bagażem, czy wróciłaby stara osobowość, co by oznaczało że osobowość powstała w wyniku amnezji jest tylko czymś zastępczym, opcją ratunkową mózgu, systemem awaryjnym pozwalającym dalej funkcjonować na czas naprawy awarii. Gdybyśmy wiedzieli, że po mimo powrotu pamięci, to nowa osobowość jest tą która będzie istnieć, należałoby dać szansę, jako że nowa osobowość jest jakby nowym człowiekiem, nie można kogoś karać za czyny kogoś, kogo nawet nie zna. natomiast gdyby było pewne że nowa osobowość jest tylko systemem awaryjnym byłaby nic nie warta, bo to by oznaczało że to nakładka, pod którą dalej jest gwałciciel i morderca, który czeka tylko aż znów będzie funkcjonował.
ubiegam twierdzenie, że uszkodzenia mózgu są za duże w tym przypadku by powróciły wspomnienia. należy pamiętać że organizm ludzki jest jednym z najwspanialszych dzieł tego świata, i mimo ustalonych reguł ciągle potrafi zaskoczyć, także przełamaniem reguł które go ograniczają. mózg ludzki nie ma zdolności do regeneracji. było kilka przypadków że jednak mózg regenerował się.
A tak z innej beczki - nie wydaje Wam się dziwne, że ludzie, którzy tracą absolutnie całą pamięć, nadal znają swój język i pozostaje im większość umiejętności?
ps. widzieliście film Numer 23? Tam była podobna sytuacja - gość utracił pamięć o swojej mrocznej przeszłości
filmu nie widziałem, ale dziwne mi się nie wydaje, jako że oglądałem kiedyś różne takie programy bo mnie to interesowało to dziwniejsze przypadki widziałem (kobieta żyła jakby w jednej połowie mózgu, i były przeboje z drugą, wszystko było efektem ubocznym operacji pewnej, o tym też można by pogadać) pamięć nie jest jedna, jest podświadomość, to zapis wszystkiego, człowiek w pełni nie zapomina nic, w Twoim mózgu jest wszystko, nawet wspomnienia z brzucha matki, tylko że podświadomość jest tak głęboka, że tam człowiek nie sięga, i nie może z niej korzystać. pamięć zwykła to tak jakby kopia ostatnich, oraz najważniejszych elementów zapamiętanych przez podświadomość, ale i zwykła pamięć nie jest jednolita, nie wiem jak się typową zwie, ale jest i krótkotrwała, tu zapamiętujesz to co uczysz się na matmie, co za rok nawet nie pamiętasz co to było, inna część pamięci zapamiętuje rzeczy takie jak umiejętności, szczególnie podstawowe, np jak chodzić, czytać, jeść, mówić, oraz wykonywać czynności które najbardziej Cię opisują, jak np naprawiać samochody jeśli byłeś mechanikiem, szczególnie z zamiłowania. zdaje mi się, że im coś jest mocniej zapamiętane, tym w głębszych partiach mózgu jest zapisane. uszkodzeniu zazwyczaj podlegają najpłytsze warstwy mózgu.
wyjątkiem od tego jest pamięć o ludziach, o ile same wydarzenia są mało warte, to ludzie szczególni powinni mocno się zapisać w mózgu. choć na to sam wysnułem teorię, ludzie jak mocno bliscy by nie byli są nielogiczni i mogą zachować się krzywdząco dla osoby, niszcząco dla czyjejś psychiki (tym bardziej im więcej ktoś dla kogoś znaczył) zdajemy sobie sprawę z tego świadomie, tym bardziej dociera to do podświadomości, która wspomnienia o ludziach może ukrywać w partiach niedostępnych w razie jakichś dziwnych sytuacji. system obronny psychiki w stanie uszkodzenia mózgu mógłby usuwać wszelkie zagrożenia, także stan uczuć do kogoś który mógłby negatywnie wpłynąć, a pozostawia umiejętności pozwalające przetrwać w społeczeństwie. to może być zwykły system bezpieczeństwa jakim dysponuje podśiadomość
Ryo Tsurugi
3.03.2009, 19:34
To może jeszcze bardziej odejdźmy od tematu, słyszeliście o pamięci serca ?? Prowadzono badanie nad ludźmi którym przeszczepiono serce od innej osoby i okazało się że przejeli oni niektóre zachowania, przyzwyczajenia a nawet szczątkowe wspomnienia tamtych osób. Ponadto wykryto komórki nerwowe takie jak w mózgu tyle że są one rozsiane w małych skupiskach po całym narządzie.
Ciekawa teoria, ale wydaje mi się, że to tylko kolejna z wielu miejskich legend

Po co miałbym pamiętać coś sercem czy wątrobą?
Znalazłem jakiś artykuł, wydaje się być powiązany
http://zdrowy.tarnow.pl/czy-mozna-przeszczepic-dusze/Ps. był taki film o przeszczepie ręki od mordercy, gdzie ta ręka chciała udusić nowego właściciela, pamiętacie to jeszcze?
Ryo Tsurugi
3.03.2009, 20:08
Tyle że nie zapamiętujesz tego sam ale podświadomie i pewnie tylko jakieś szczególnie intensywne emocje lub takie które przeżywasz przez dłuższy okres. A jeśli mowa o innych organach to jeśli jeszcze pójdziemy tym tropem to zaraz wejdziemy w sfery czakr i bioenergi a na to trzeba by zakładać nowy temat
cóż, możliwe że przejęte zostały szczątki zapisu genetycznego dawcy serca i mogło to minimalnie wpłynąć na zachowania, jeśli w genie były zawarte informacje o dużym wpływie.
ten film chętnie bym obejrzał

chakry? cóż, ostatnio były odkrywane nowe rodzaje cząsteczek nieznanych dotąd człowiekowi, więc może i nieznana energia, przynajmniej nieznana naukowo
Ryo Tsurugi
3.03.2009, 20:57
no wiesz jeśli chodzi o szczątki zapisu genetycznego to skoro dostał CAŁE serce to i raczej każda jego komórka ma zapisany w sobie kod genetyczny drugiej osoby, zresztą to jest chyba bardziej sprawa neurologi i psychiki niż biologi ale niczego nie można wykluczyć. Przy najmniej na razie
powiedziałem szczątki, bo cały kod genetyczny nie zostanie przejęty, a może przyjęty przez organizm nosiciela, organ zostanie przyswojony, ale tak, by kog genetyczny był odrębny, natomiast przedstawiony parę postów wyżej przypadek mógłby być sytuacją gdy kod genetyczny zaczyna się mieszać i wpływać na oryginalny kod nosiciela.
Jakos malo wiarygodna wydaje mi sie ta bajka o mieszaniu sie DNA z punktu widzenia osoby, ktora ukonczyla bio-chem profil w liceum i genetyki troche miala. Poza tym w DNA nie sa zapisane zadne wspomnienia. Predzej sklanialbym sie do tej teorii, ze w sercu mamy te jakies skupiska nerwowe, ktore moglyby przechowywac jakas pamiec

@edit:
mieszanie sie kodu nie ma racji bytu, powstalby mutant, bo przykladowo jedna reka mialaby inne DNA, druga inne, na skorze moglyby powstawac plamy itp. Nie wydaje mi sie, aby cos takiego sie zdarzalo...
no wspomnienia pominąłem, miałem na myśli zachowania takie jak tiki, choć i one są wynikiem nie tyle jakichś wewnętrznych cech co nabytych.
Ryo Tsurugi
4.03.2009, 14:44
tyle że tik może mieć pochodzenie neurologiczne bądź psychiczne, jeśli mówisz o tych pochodzenia psychicznego to właśnie one mogły by się "przenieść" na biorcę organu, chociaż udokumentowane jest że najczęściej przysfajają się np nawyki żywieniowe (np jak byś dostał moje serce to byś miał non stop ochotę na czekoladę albo polubił byś pomidorową). Jak leciał o tym program w tv to gościu jak dostał serce skrzypka to zaczął słuchać muzyki klasycznej i właśnie o takie przyzwyczajenia mi chodzi.
MagicOPromotion
29.05.2009, 15:55
ale tego się nie dowiemy od razu.. musimy sporo poświęcić czasu na tę osobę ...
bo czasami to mogą być tylko pozory ....
właściwie to chodzimy na skróty... co oczywiście jest uzasadnione, bo tego czasu za dużo nie mamy, ale to może być szalenie krzywdzące ...
_______
=== XRumer 5.0 Palladium RULEZ! ===
Ryo Tsurugi
31.05.2009, 12:24
no co ty ? są ludzie którym płacą za badanie tego i taką maja pracę wię i czas na to poświęcić muszą.
Ale jakie będzie miał psychiczne zamęty w głowie.
Potrzebna mu druga szansa, albo zawieszenie, czy coś [nie znam się na prawie]
CYTAT(Ryo Tsurugi @ 3.03.2009, 21:34)

To może jeszcze bardziej odejdźmy od tematu, słyszeliście o pamięci serca ?? Prowadzono badanie nad ludźmi którym przeszczepiono serce od innej osoby i okazało się że przejeli oni niektóre zachowania, przyzwyczajenia a nawet szczątkowe wspomnienia tamtych osób. Ponadto wykryto komórki nerwowe takie jak w mózgu tyle że są one rozsiane w małych skupiskach po całym narządzie.
Teraz tak sobię myślę, że mogło to wynikać z przyzwyczajenia przeszczepionego organu do określonej diety i działania na niego określonymi hormonami. Jeśli przez całe życie poprzedni właściciel wpieprzał świniaki każdego dnia, to teraz takiemu sercu brakowałoby tłuszczu i domagałoby się jego uzupełnienia przez nowego nosiciela.
I podobnie mi się wydaje może się mieć sprawa z emocjami i zachowaniami. Jeśli właściciel lubił 'życie na krawędzi' to i od nowego nosiciela serce będzie domagało się wysokich dawek adrenaliny, stymulując popęd ku ryzyku.
Możliwe?
Mam mieszane stwierdzenia, Twoje rozjaśnia trochę sprawę, lecz cytat jest napisany tak, że jestem sceptycznie nastawiony.
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę
kliknij tutaj.